Od jakiegoś czasu udaje mi się regularnie korzystać z basenu 🙂
Stąd też pomysł na ten post, pewnie niektórym wyda się banalny, ale zawsze to jakieś nowe spojrzenie na to co znamy, a nóż widelec ktoś coś podpatrzy, albo ja dostanę od Was jakieś rady? Dzisiaj część „niekosmetyczna”.
Co spakować na basen?
[su_list icon=”icon: heart-o” icon_color=”#ecb08f”]
- 1. Suszarka – zawsze noszę swoją, nigdy nie wiadomo czy i/lub jakie będą na basenie.
- 2. Tunika/luźna bluzka – łatwiej ją założyć na świeżo wytarte ciało niż obcisłą bluzkę 😉
- 3. Spodnie od dresu – nie raz ani nie dwa męczyłam się z wciąganiem dżinsów na nadal lekko mokry tyłek… Wolę luźny dres 😉
- 4. Strój kąpielowy – oczywiście. Ja wolę ten jednoczęściowy, jest wg mnie wygodniejszy do pływania. TIP: jeśli masz możliwość – przebież się w strój już w domu.
- 5. Ręcznik – najbardziej lubię duże i oczywiście miękkie. Nie zawsze są kabiny do przebierania a dużym ręcznikiem zawsze łatwiej się zasłonić. Osobiście nie lubię paradować na golasa przy obcych.
- 6. Ręcznik-turban na włosy – moje odkrycie. Dzięki temu woda z włosów nie cieknie mi po całym ciele i nie moczy wszystkich ubrań. Proste i genialne!
- 7. Klapki – absolutnie konieczne! Nie chcę żadnych chorób spod prysznica ani przebieralni. Poza tym, zazwyczaj nie wolno tam wchodzić w zwykłych butach.
- 8. Czepek – nie wszędzie jest obowiązkowy, na „moim” basenie jest. I w sumie, nie jest to taki zły pomysł. W każdym razie, podporządkowałam się i noszę go 😉 Nie lubię tych gumowych (wyrywają włosy i mam wrażenie, że skóra się pod nimi dusi).
[/su_list]
A Ty co zabierasz na basen? Podobny zestaw czy zupełnie coś innego?
Następna część:















0 komentarzy