Greatdee na South Beach

Czyli BYE BYE makaronie!!



Dziś notka niekosmetyczna 😉 Muszę trochą, a w sumie sporo zrzucić więc nie ma na co czekać 😉 Od 2 tygodni jestem na diecie South Beach.


Co to jest?

South Beach jest bardziej stylem odżywiania, który można stosować przez całe życie. Dzięki temu, nie ma ryzyka wystąpienia powszechnego przy wielu innych dietach efektu jojo. Dlatego właśnie South Beach przebojem zawojowała niemal cały świat – miliony osób pozbyło się zbędnych kilogramów jedząc smaczne, pożywne dania. Dietę wypróbował nawet były prezydent USA, Bill Clinton. Dieta South Beach jest planem żywieniowym opracowanym przez kardiologa Arthura Agatstona i dietetyczkę Marie Almon. Stanowi ona alternatywę dla niskotłuszczowych programów odżywiania popularnych w latach 80. Dieta została przygotowana z myślą o zapobieganiu chorób serca, zawałów i cukrzycy u otyłych pacjentów doktora Agatstona. Jednak na początku lat 90, kiedy to gwałtownie rozwijał się trend propagowana zdrowego sposobu odżywania, okazało się, że South Beach jest niezwykle skutecznym programem pomagającym zrzucić zbędne kilogramy. Plan żywienia nazywany jest także Dietą Plaż Południa, co budzi słuszne skojarzenia z cieszącymi się zdrowiem i pięknymi, szczupłymi ciałami bywalcami gorących plaż. Dzięki stosowaniu zasad South Beach, możemy osiągnąć upragnioną sylwetkę, do tej pory znaną głównie z okładek kolorowych pism.



Dieta składa się z 3 faz:

1. Chociaż jest najbardziej restrykcyjna, trwa zaledwie dwa tygodnie. Podstawą diety jest chude mięso i wybrane warzywa.

Na tej fazie właśnie jestem, i naprawdę wcale nie jest tak źle jak się może wydawać!! Nie chodzę głodna, jem różnorodne dania – jest naprawdę ok. Oczywiście tęsknię do słodkości i chrupiących croisontów, ale co zrobić? Usłyszeć po 2tyg od taty „Nooo, ale widać efekty!!” wiele wynagradza 😀

2. W tej fazie do menu można włączyć, ale w umiarkowanych ilościach, produkty zawierające więcej węglowodanów. Ta faza diety powinna trwać do momentu, aż uzyskamy wymarzoną figurę.

Już się nie mogę doczekać, bo tutaj wracają przede wszystkim owoce 😀 Truskawki kuszą na każdym rogu a mi tylko ślinka cieknie. Ale już niedługo przechodzę do 2 fazy więc najem się jeszcze truskawek.

3. Faza III polega na utrzymaniu wagi – nie jest ona typową dietą, lecz zdrowym sposobem odżywiania, który powinniśmy stosować dzień po dniu. 

To ostatnia faza i moim zdaniem najtrudniejsza, bo to styl odżywiania. Czyli nie ma już sztywnych zasad i reguł, których można się trzymać, więc łatwo o zapomnienie i powrót do starych nawyków. Mam nadzieję, że jednak uda mi się pozostać przy tym sposobie jedzenia – ale to jeszcze przede mną 😉


Polecam stronę www.dietasouthbeach.eu , to naprawdę fajne źródło wiedzy na temat diety.


Wybrałam tą dietę, bo jako jedyna nie odstraszyła mnie na samym wstępie po przeczytaniu reguł. Wydała mi się zdrowa i… po prostu „przemówiła” do mnie. Byłam już na niej kiedyś, ale niestety przerwałam krótko po rozpoczęciu 2 fazy, i pamiętam, że byłam bardzo zadowolona z efektów i jednocześnie bardzo dobrze się na niej czułam.




Lista produktów dozwolonych na 1 Fazie:

  • chudą wołowinę (polędwicę, pręgę),
  • wieprzowinę (polędwicę, szynkę gotowaną),
  • drób (pierś z indyka, kurczaka, szynkę z indyka),
  • cielęcinę (udziec, antrykot),
  • owoce morza,
  • sery typu light (feta, mozzarela, parmezan), chudy twaróg,
  • warzywa (brokuły, kalafior, bakłażan, cukinię, fasolę, groch, szparagi, szpinak, ogórek, soczewicę, ciecierzycę, seler naciowy, sałatę,kapustę),
  • tłuszcze nienasycone (oliwę z oliwek, olej rzepakowy),
  • dowolną ilość jaj,
  • małe ilości słodyczy bez cukru (do 75 kalorii dziennie),
  • niewielką ilość orzechów (do 20 sztuk dziennie),
  • przyprawy bez cukru, chrzan, bulion,
  • wodę niegazowaną (2 litry dziennie – koniecznie).
I zabronionych na 1 Fazie:
  • tłustej wołowiny (wątróbki, żeberek, mostku, itp.),
  • żeberek wieprzowych,
  • drobiu ze skórą (udek, skrzydełek) oraz parówek,
  • tłustych serów,
  • warzyw takich jak marchew, ziemniaki, kukurydza, buraki, pomidory (te ostatnie dozwolone w bardzo małych ilościach),
  • tłustych serów typu brie, edam,
  • wszystkich owoców i soków owocowych,
  • przetworów mlecznych takich jak jogurt, lody, mleko,
  • alkoholi,
  • napojów z kofeiną (kawa, coca-cola),
  • produktów bogatych w węglowodany (chleba, ciast, owsianki, płatków kukurydzianych, ryżu, makaronu).

A to co można wysmyczyć z tych produktów 😉


BABECZKI QUICHE – czyli warzywne Muffinki wg SB.
Są tutaj: 
3 jajka
kawałek pokrojonego w kostkę i podsmażonego wcześniej boczku
kawałek pokrojonego w kostkę niskotłuszczowego sera żółtego
puszka groszku
puszka ciecierzycy
podsmażona cebulka
Wszystko wymieszane i włożone w foremki do Muffinków (Muffinek? :P) i na 20 min do pieca.

A tu już danie obiadowe – ZAPIEKANKA by me
Tutaj mamy od dołu –
Kalafior podzielony na różyczki
Brokuł podzielony na różyczki
podsmażoną cebulkę z masalą Barbacue
Puszka groszku
Suszony czosnek w płatkach
Pierś z kurczaka wcześniej podsmażona z przyprawami
Niskotłuszczowy ser żółty na wierzch
I do piekarnika… aż się zrobi 😉 Nie pamiętam jak długo.



SMACZNEGO!

Makijaż na studniówkę 2018 oko

Tutoriale

Recenzje

Makeup Crimes

Podróże

Prywata

17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
GoodForYouDP
30 maja 2011 3:17 PM

Smakowicie wygląda. Idę robić obiad;)

dezemka
30 maja 2011 3:22 PM

Też byłam ale nie skutkowała ani trochę 🙂 Aczkolwiek można zaczerpnąć bardzo fajne przepisy no i douczyć się stylu żywienia z niskim ig 🙂

CandyKiller
30 maja 2011 6:22 PM

oooj te babeczki to ja zrobie ale bez boczku 😉

Greatdee
Greatdee
30 maja 2011 7:13 PM

Dezemka – a ile czasu byłaś? Pytam z ciekawości, bo jeszcze nie znam osoby, której ona by nie pomogła 😉

Candy – rób rób 😀 Tylko przydałby się jakiś inny mocny akcent smakowy zamiast boczku 😉

Ritka
Ritka
30 maja 2011 7:33 PM

nie znam się na dietach, ale ta wydaje się być sensowna 🙂

Basia8212
30 maja 2011 8:20 PM

Świetna artykuł, fajna ta dieta, nie wiedziałam o niej;-)Babeczki wyglądają zachęcająco:-)

Greatdee
Greatdee
30 maja 2011 8:33 PM

Ritka 😉

Basia – ja ją polecam 🙂

Anonymous
Anonymous
31 maja 2011 1:33 PM

bardzo fajna ta dietka, sama stosowałam

dezemka
1 czerwca 2011 8:46 AM

Jakieś 2 miesiące, po 2 tygodniach ubyło mi 1,5kg a potem i tak 0,5kg wróciło i dalej nic 😉
Ale styl żywienia świetny, ja i tak podobnie na codzień się żywię 😉

Greatdee
Greatdee
1 czerwca 2011 11:01 AM

Dezemka – to jako wyjątek potwierdzasz regułę 😉 Ja nie wiem ile zrzuciłam, bo nie mam wagi 😛 Poza tym uważam, że to słaby wyznacznik, lepiej się obmierzyć. Pewnie nie miałaś czego zrzucać, że na Ciebie nie zadziałało 😉

dezemka
1 czerwca 2011 11:29 AM

Niby BMI mam w normie ale tak naprawdę w środku skali i przydałoby się jeszcze 5kg, ja mam po prostu oporny organizm 🙂
Nie ubyło ani z cm ani z wagi.

No to ciekawa jestem jak u Ciebie będzie, planujesz jakiś dłuższy czas czy jak?

Greatdee
Greatdee
1 czerwca 2011 11:50 AM

Leci właśnie 3 tydzień na 1 fazie, bo z książki mojej wynika, że na niej trzeba być od 2 do 4 tygodni 😛 Więc zobaczymy jak długo wytrzymam, a raczej wytrzymamy, bo razem z M. stosujemy się. A potem 2 faza to już luzik więc aż do skutku 🙂

Thio
1 czerwca 2011 12:05 PM

mmm… zgłodniałam od patrzenia na zapiekankę:) trzymam kciuki i zapraszam na swojego bloga o wojnie z podstępnym cellulitem, sprawdzonych sposobach na jędrną skórę i piękną sylwetkę na lato:)

Magrat
7 czerwca 2011 6:40 PM

Byłam rok temu 3 dni, bez ryżu,chleba czy makaronu chodziłam osłabiona i głodna, mimo że nadrabiałam dozwolonymi produktami. Może zrobię podejście drugie…

Greatdee
Greatdee
8 czerwca 2011 5:09 PM

Hmm, osłabiona pomimo jajek? To dziwne… Spróbuj, może to akurat nie była wina diety 😉

Urban Warrior
8 czerwca 2011 5:36 PM

Ok – musze przyznac, ze zainspirowalas mnie tym postem i juz od tygodnia plazuje :] Wkrecilam meza – fana numer jeden chipsow i krakersow, i musze przyznac, ze ogolnie dieta jest bardzo fajna (robimy male odstepstwa – pijemy kawe i pozwalamy sobie na czekolade bez cukru), ale … na moim mezu jej efektu juz teraz widac znacznie lepiej niz na mnie :/ Pfff. Tak czy inaczej uwazam, ze SB jest o niebo niebo niebo lepsza niz Dukan! O.

Greatdee
Greatdee
8 czerwca 2011 6:10 PM

😀 Cieszę się 🙂 U nas też widać efekty, ale właśnie kończymy 4 tydzień 1 fazy i przechodzimy wreszcie na 2 😀 Ale odstępstwa też robimy, kawka to mus 😉 Na imprezie też nie będziemy pietruszki zagryzać, hehe, nie można dać się zwariować! Cieszę się, że Ci się spodobało i też uważam, że SB jest duuuużo lepsza niż Dukan.

Podobne wpisy
Moje wpadki | nie zawsze wszystko mi wychodzi

Moje wpadki | nie zawsze wszystko mi wychodzi

Hmm, a w sumie mogę powiedzieć, że dość często mi coś nie wychodzi... Ale czy to znaczy, że jestem nieudacznikiem?  Wiem, że wiele osób osób odnosi wrażenie, że wszyscy wokół są jacyś tacy lepsi, mają bardziej idealne życie i wszystko im się udaje. Sama często na...

czytaj dalej