2 featured image valentine glitter lips

Walentynki… od ok tygodnia widzę wszędzie serduszka, miśki, czekoladki, kwiatki itd. A wraz z nimi fala ludzi „uczulonych” na to święto. Bo komercyjne, amerykańskie, sztuczne, obce, i mój ulubiony „argument” – bo kocha się cały rok a nie jeden dzień! Taaak… Ręce opadają… Jeszcze do niedawna czułam się jak Don Kichote kiedy mówiłam, że lubię walentynki. To wyznanie jednoznacznie oznaczało wysyp zarzutów pod kątem tego święta i oburzenie wśród znajomych. Wiem, że FAJNIE jest nienawidzić walentynek, FAJNI ludzie walczą z nimi! Ale ja nie wiem dlaczego? Mamy mnóstwo dni czegoś tam, dzień psa, kota, pizzy, naleśnika, uśmiechu, bez papierosa, przytulania nieznajomych, matki, ojca, babci, dziadka… Może powinniśmy je wszystkie zlikwidować, bo babcię też kocha się cały rok a nie tylko 21 stycznia?

Rok w rok zastanawia mnie ta fala krytyki. Wynika mi z niego taki obraz: albo jesteś w grupie A – czyli walczysz z walentynkami zaciekle, jakby ktoś komukolwiek coś kazał, jakby był przymus, obowiązek pod groźbą więzienia. Albo w grupie B – oklejasz się serduszkami, zamiast źrenic masz serca, polewasz się lukrem i ściskasz gigantycznego pluszowego misia z sercem. WTF??? Pomijam historię tego święta, bezsensowność zarzutu o „amerykańskość” tego święta, argument o kochaniu cały rok? – patrz pierwszy akapit. Komercyjność… można się tylko uśmięchnąć i rozłożyć ręce – ludzie próbują zarobić, i wykorzystują do tego różne okazje, sprzedają serduszka na walentynki i kartki okolicznościowe na 1 urodziny bobasów, nie rozumiem tylko – CO W TYM ZŁEGO?

Chciałabym, bardzo, naprawdę, żeby ludzie wykazywali tyle zaangażowania do walki np. z rasizmem, albo biedą, albo przemocą, albo… z czymkolwiek innym co warte jest takich emocji. Szkoda, że tak bombardowana jest akurat zwykła okazja (kolejna, jedna z wielu a nie JEDYNA) do bycia miłym, do zabawy, do pozytywnych emocji.

Mam nadzieję, że Wy podchodzicie do tego dnia z większym dystansem, i spędzacie go miło w jakikolwiek sposób Wam się podoba. Przecież nikt nic nie musi… ale może, i to jest najpiękniejsze. Miłego wieczoru i szczęśliwych walentynek!

Gdyby ktoś jeszcze potrzebował inspiracji na ten dzień, zapraszam:

  • Mimo, że mam cudownego Męża, Walentynek nie obchodzę =] Nie znoszę tego przesłodzenia i ostentacji. Jestem szczęśliwa z moim połówkiem codziennie i nie potrzebujemy szczególnego dnia 🙂 Także zdecydowanie jestem na NIE.

    • Hm, czyli nie przeczytałaś tekstu 😉

  • Bella

    Lubię Walentynki 🙂 Lubię kicz. Co tam 🙂

    Dla wielu kobiet to jedyna okazja w roku, żeby dostały kwiatka, czy też drobny upominek. Ja dla faceta nagotowałam pyszności i to nasz sposób na Walentynki 🙂

    • U nas pewnie będzie podobnie 🙂

  • Katalina

    Ja walentynek nie nienawidze, ale cholernie mnie drażni to co się dzieje przy okazji tego święta. Ludzie zachowują się jak piszczące dzieciaki i męczą otoczenie skacząc do oczu ze wszystkim co różowe, lub w serduszka. Mnie osobiście to denerwuje i o ile mogę unikam tego szału. Niestety nie zawsze się da :/ Poza tym jako osoba bez pary mam prawo czuć się znużona przesytem radości i „parzystego uwielbienia” reszty świata.

    • Sreio widujesz takich ludzi? Może ja jednak żyję w innej czasoprzestrzeni 😉 Mnie nikt nie atakuje żadnymi serduszkami 😛 A co do tego, że nie masz pary… hmm, to dłuższy na pewno temat, w każdym razie nie wiem dlaczego te osoby, które mają parę mają odmawiać sobie radości z bycia z kimś? Mam wrażenie, że właśnie single w ten dzień są jakieś przewrażliwione i nagle widzą wszędzie gruchające parki…