Dzisiaj drugi post z serii „Versus„, poprzedni dotyczył popularnych ostatnio rozświetlaczy. Teraz czas na dwa bardzo znane w makijażowym świecie złote pigmenty, które konkurują o miano najpiękniejszego złota: Sugarpill Goldilux i MakeupGeek Liquid Gold.

Versus: Sugarpill Goldilux Vs. MakeupGeek Liquid Gold

Oba to sypkie pigmenty, ale śmiało mogę stwierdzić, że na tym ich podobieństwa się kończą…

Różnią się konsystencją, Liquid Gold z MakeupGeek jest dużo drobniej zmielony, nakłada się jednolitą warstwą i nie widać w nim żadnych drobinek. Goldilux z Sugarpill nie jest tak bardzo drobno zmielony, widać w nim większe połyskujące drobinki.

Sugarpill Goldilux Vs. MakeupGeek Liquid Gold

Versus: Sugarpill Goldilux Vs. MakeupGeek Liquid Gold

 

Oczywista i największa różnica to KOLOR. Oba cienie to złoto, ale zupełnie inne. Liquid Gold to kolor zdecydowanie zielonkawy jak stare złoto. Jest piękny i nietypowy, kojarzy mi się z jakimiś starymi posągami. Goldilux to czyste złoto, takie z jakiego teraz robi się biżuterię. Również jest piękny, wystarczająco jasny i wystarczająco żółty, a użyty na mokro wygląda jak płynne złoto.

Versus: Sugarpill Goldilux Vs. MakeupGeek Liquid Gold

Który jest lepszy? Żaden. Albo oba. Oba cienie są świetne, są po prostu zupełnie inne. Do tego stopnia inne, że aż dziwi mnie polecanie ich jako zamienniki. Są do siebie podobne jak cytryna i limonka, niby prawie to samo, ale jednak „prawie” robi tutaj dużą różnicę.

Osobiście trochę częściej sięgam po cień Sugarpill, bo wydaje mi się on odrobinę łatwiejszy w noszeniu niż ten z MakeupGeek.

*****

Pozostałe posty z serii VERSUS znajdziesz TUTAJ.