Niedawno pojawiła się nowość – Lirene podkład No Mask. Trafiłam na niego przypadkiem podczas promocji w Rossmannie i dałam się zauroczyć opakowaniu. Kupiłam, przetestowałam i mogę powiedzieć co o nim sądzę.

A co mnie tak urzekło? Buteleczka – dość nietypowa jak na podkłady drogeryjne. Niestety w opakowaniu nie ma ani pompki ani pipety, ani żadnego innego systemu dozowania, trzeba wylać z butelki potrzebną ilość. Za to ładnie wygląda 😉 Coś za coś.

Lirene podkład No Mask

No, ale opakowanie to nie wszystko. Najważniejsze to co jest w środku.

Lirene obiecuje podkład nie robiący maski, w dodatku jeszcze nawilżający. Idealnie jak dla mnie, posiadaczki suchej skóry. Bałam się trochę małego krycia jak to często przy nawilżających podkładach zdarza. Ale pozostałe obietnice producenta kompletnie mnie przekonują, piękna cera, niewidoczny podkład – kto by tak nie chciał?

Lirene podkład No Mask

Mam odcień 03 – beżowy. W opakowaniu wydawał się nie tak ciemny, neutralne tony – jak dla mojej dość ciemnej karnacji w sam raz. Niestety nie było testerów do sprawdzenia.

Moja cera ostatnio przechodzi jakiś trudny okres… Nigdy nie była bardziej sucha, w dodatku nawilżający krem, który początkowo wydawał się dobrze działać straszni zapchał mi skórę i skutki widać na zdjęciu po lewej. Wrażliwych przepraszam za widok mojej niezakrytej skóry 😉

Lirene podkład No Mask

Zacznę od zalet, które zauważyłam:
  • Całkiem nieźle kryje. Oczywiście nie zakrył wszystkiego – jak widać – ale nie to jest rolą podkładu. Skóra zdecydowanie jest ujednolicona.
  • Na policzkach, a raczej kościach policzkowych i na czole – gdzie mam najmniej suchą skórę – początkowo wygląda bardzo ładnie. Tzn. wygląda faktycznie całkiem jak skóra, czyli widać pory i strukturę skóry, ale jej kolor jest wyrównany.
A teraz wady:
  • Zdecydowanie nie wygląda ładnie i gładko na suchej skórze. Wchodzi wszędzie tam gdzie nie powinien czyli po prostu brzydko na skórze osiada. Podkreśla nawet skórki, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
  • Ciemnieje i różowieje. I to bardzo szybko. Nie mam w sumie nic więcej do dodania w tym temacie.
  • Z czasem wygląda coraz gorzej i coraz bardziej sucho. Sama nie wiem czy się waży czy ciastuje… ciężko to opisać. Po prostu wygląda coraz bardziej brzydko, nawet w miejscach gdzie początkowo wyglądał ładnie.

Zastanawiam się czemu podkład, który ma być niewidoczny i nawilżający podkreśla suchość i jest bardzo widoczny? Widocznie czegoś nie pojmuję…

Nakładałam go na wszelkie sposoby: z kremem pod spodem i bez, palcami, pędzlami, gąbką. Różne sposoby aplikacji zmieniają trochę wygląd tego podkładu, ale ostateczny efekt jest zawsze taki sam 🙁

Dostałam wiele sygnałów, że wielu osobom pasuje ten podkład. Możliwe. W końcu zazwyczaj nie jest tak, że produkt jest całkiem do bani. Być może na normalnych cerach się sprawdza. Być może inne odcienie nie ciemnieją. Dla mnie ten podkład to totalna porażka. Niestety.

  • No to jestem w szoku. Sama swojego egzemplarza jeszcze nie otworzyłam, ale zewsząd słyszałam ochy i achy. najbardziej przeraża mnie różowienie…

    • Może akurat Tobie też będzie pasował i dołączysz do grona zadowolonych 😉

  • Mam 01 ale jest tak cholernie ciemny, że nijak nie jestem w stanie go rozjasnić, na dniach skonczyła mi się farba MUR, zamowiłam kolejną więc tylko w niej siła

    • Heh, nie zazdroszczę 🙁 Na „pocieszenie” powiem, że do ciemnej karnacji też nie tak łatwo kupić dobry podkład.

      • Teraz jestem zdumiona, bo w sumie kazda firma dysponuje dużą gamą ciemnych podkładów, ale znowu wazny jest również odcień… nigdy nie patrze na końcówkę skali,bo ja znowu stosuje na swoja twarz produkty które głównie są z gatunku tych do rozjaśniania

        • No niestety, ale ciemne podkłady zawsze są pomarańczowe albo mega różowe. Nic w normalnych odcieniach nie ma. Ja bardzo często muszę mieszać podkłady, żeby jakoś było. ładne odcienie są w MACu i KIKO, i tam najczęściej kupuję.